Kanalizujesz = trujesz?

Budowa kanalizacji w rejonie Wielkich Jezior Mazurskich przyczynia się do ich degradacji, zarastania wskutek zanieczyszczenia pierwiastkami biogennymi. Doprowadzi to do wyginięcia wielu gatunków zwierząt i roślin.

zarastanie-jeziora
Kiedy dzieci rysują wodę, używają zwykle niebieskiej kredki, bo woda powinna być niebieska. Jezioro na zdjęciu po lewej (kliknij ) ma kolor zielonkawy ponieważ ledwo się broni przed zakwitem i eutrofizacją. Poniższy tekst świadczy o tym że będzie jeszcze gorzej.

Dzisiejsza GW opublikowała materiał Joanny Bosakowskiej zatytułowany Wielki Kanał Wielkich Jezior. Jest to wywiad z dr. hab Waldemarem Siudą. W olbrzymim skrócie wynika z niego, że masowa skala budowy centralizowanych oczyszczalni ścieków i systemów kanalizacji może mieć bardzo negatywne skutki. Z artykułu wynika, że masowa budowa kanalizacji powoduje że ścieki z coraz większych obszarów Mazur ostatecznie trafiają do systemu Wielkich Jezior Mazurskich dzieki wielokilomentrowym sieciom kanalizacyjnym łączącym nadbrzeżne miasta (np Giżycko) z terenami nie leżącymi nad brzegiem jezior.

Jak można sprawdzić na stronie PWIK Giżycko przedsiębiorstwo odbiera ścieki z miejscowości odległych o kilkanaście kilometrów. Co prawda oczyszczalnia jest bardzo nowoczesna, niemniej oczyszczone ścieki trafiają do jeziora Niegocin. Jezioro to jest bardzo płytkim zbiornikiem, które podgrzane promieniami słonecznymi w lecie jest szalenie podatne na rozwój alg i glonów.

Co prawda oczywiście ścieki te są oczyszczone w oczyszczalni, ale przecież żadna z istniejących oczyszczalni nie oczyszcza ścieków w 100%. dr Siuda ocenia że sprawnie działająca oczyszczalnia zapewnia usuwanie do 90% związków azotu i fosforu. Pozostałe 10% wpływa do jeziora walnie przyczyniając się do jego eutrofizacji.

Rzecz jest w tym, że kanalizowanie czego tylko się da, “bo pojawiły się pieniądze” sprawia że te 10 % stanowi z roku na rok coraz więcej kilogramów pierwiastków biogennych. Pomijam tu aspekt ekonomiczny opisany w innym artykule na tym blogu -czy jest sens wydawać miliony euro na kanalizacje obszarów wiejskich, kiedy wiele krajów europejskich za ułamek kosztu rozwiązuje problemy ścieków na wsi za pomocą oczyszczalni przydomowych.

Gdyby systemy pracowały w technologiach oczyszczania rozproszonego, oczyszczone ścieki trafiałyby lokalnie do gleby, do rowu melioracyjnego lub do innego lokalnego odbiornika, rozkładając obciążenie równomiernie na danym terenie. Systemy rozproszonych oczyszczalni są naturalnym kierunkiem rozwoju technologii, i pod tym kątem przypominają rewolucję w telekomunikacji gdzie “druty” zostały zastąpione przez komórki. Dzięki czemu zamiast czekać na podłączenie 5 lat kupujemy kartę w kiosku na przystanku. Podobnie rzecz ma się z energią elektryczną- świat idzie w kierunku tworzenia lokalnych źródeł energii takich jak małe elektrownie wodne, farmy wiatrowe, elektrownie słoneczne czy ostatnio biogazownie. Wszystko to aby świadczyć usługę bliżej końcowego użytkownika bo jest łatwiej i taniej czyli lepiej. Oczyszczanie ścieków nie jest tu wyjątkiem.

Bardzo ciężko jest przełamać schematyzm myślenia projektantów i eksploatatorów oczyszczalni myślowo zakorzenionych w technologiach sprzed lat. W takim terenie jakim są Mazury, budowa kanalizacji jest w wielu przypadkach nie tylko ekonomicznym absurdem, ale także rozwiązaniem bardzo szkodliwym przyrodniczo. Po pierwsze bowiem sprawia, że do jezior trafiają kilogramy fosforu, potasu i związków azotu powodując masowy zakwit alg, zarastanie i zwiększone ryzyko przyduchy. Po drugie zaś kanalizacja zawsze narusza panujące lokalnie stosunki wodne, bo woda po oczyszczeniu powinna trafić bezpośrednio do gruntu w sąsiedztwie miejsca jej pobrania, a nie zostać przepompowana kilometry dalej kosztem rur zbudowanych za wielkie kwoty, które można wydać na drogi, szkoły boiska sportowe i wiele innych rzeczy. Popierajmy oczyszczalnie przydomowe, rozproszone, chrońmy mazurskie jeziora zanim zamienia się w mętną zieloną zupę, zagrażającą zdrowiu osób które będą z nią mieć kontakt.

2 comments to Kanalizujesz = trujesz?

  • Andrzej

    Witam,
    Bardzo ciekawy tekst, podzielam poglądy Twórcy. Zatem co można by zrobić, aby przeciwdziałać temu problemowi? Na pewno przydałaby się kampania edukacyjna i działania lokalnych władz no ale z tym drugim to chyba ciężko…

  • admin

    Niestety przekonanie decydentów do powyższych argumentów jest wyjątkowo trudne. Prawdopodobnie skoro nie udaje się perswazja, wlasciwy kierunek to niestety sankcje. Być może jakieś organizacje proekologiczne są w stanie wpłynąć na zmianę przepisów. Druga szansa – może ktos zacznie liczyć jak wydawane są pieniadze na infrastrukture.